sobota, 3 kwietnia 2010

Zapowiedź, czyli "mamo, kto to i czemu tak brzydko pachnie?".

Nie miałem się okazji jeszcze przywitać - nazywam się Tomasz Kaleta, w sieci znany jako Dessio. Jestem swoistym pomysłodawcą bloga, niestety niedługo po jego utworzeniu "zaciąłem" się twórczo. Teraz walczę z blokadą, natchniony postem Notie. Więcej informacji o mnie na moim osobistym blogu (UWAGA! REKLAMA) Gorzkie Żale - wersja hardcore, czyli jak to Dessio miał zły humor, tam też starsze felietony.
Na początku ciekawostka - nikt nie wie, dlaczego piszę akurat takim krojem czcionki, dlaczego zawsze mam w tytułach "czyli" (ta, lubię ostre potrawy, ale...) i dlaczego akurat ten kolor. Nie pytajcie :)
Od razu wyjaśniam to, co również w moim tamtejszym opisie - jestem pozytywnym człowiekiem. Lubię się śmiać, nieść uśmiech innych, nawet się do tego poczuwam. Takie powołanie. Ale człowiek, który "doing eggs to himself" przez cały czas, a jest dość... burzliwą osobowością, musi gdzieś przelać wkurzające go rzeczy. Tak powstał pierwszy blog, tutaj kontynuuję ideę. Dużo więc będzie z mojej strony średniej klasy felietonów o stopniu poirytowania powyżej codzienności, często kontrowersyjnych w swojej treści. No cush.
Można się też spodziewać ode mnie rankingów. Będąc pod urokiem Widelca Będę was atakował prawda najmojszą i różnymi podsumowaniami, które (mam nadzieję) będą w stanie zainteresować was tematami bliskimi memu sercu. Postaram się dodawać filmiki, obrazy i wszystko, co może wam ułatwić zanurzenie się w mój świat.
Natchniony twórczością Rafała Bryndala mogę co jakiś czas atakować was czymś, co w chwilach szczególnie silnego upojenia alkoholowego można by nazwać poezją. Będą to wiersze satyryczne, więc nie spodziewajcie się za wiele. :) Po przeczytaniu paru wierszy Mirona Białoszewskiego dochodzę jednak do wniosku, że pisać każdy może, wystarczy dobrze udawać, że "to poezja jest". Wybaczcie mi ignorancję.
Może bywać i tak, że najdzie mnie na napisanie czegoś prozą. Czuję się w niej NIECO lepiej niż w poezji, ale i tutaj "szału ni ma". Wspominam o tym tylko dlatego, że ostatnio powstała mi strasznie makabryczna (nie tylko pod względem jakości) opowiastka. Boję się, że w chwili szczególnej wiary we własne umiejętności mogę ją opublikować. Na szczęście wy nie musicie tego czytać.
Nie wiem co jeszcze powstanie w mojej zwichrowanej psychice, ale jeśli was to dotknie - nie macie prawa pozywać mnie do sądu. Czytacie na własną odpowiedzialność.
Have fun!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz